Porównanie

Obserwuję społeczności owadów.

Mrówki, pszczoły, termity.

Ład, harmonia, współpraca, kobieta na czele ulu.

Brak religii, brak ideologii, brak instytucji, brak praw.

Żadnych kar ani nagród, żadnej indoktrynacji, po prostu każdy robi swoje.

I wszystko działa sprawnie i harmonijnie.

Obserwuję społeczności ludzkie.

Wojny, konflikty, rywalizacja, mężczyzna na czele społeczeństwa.

Ogłupiające religie i ideologie, idiotyczne instytucje, otumaniające prawa.

Propaganda i indoktrynacja już od narodzin (chrzciny, przedszkole itd.).

Walka o władzę, środki do życia, o pozycję społeczną.

Idiotyczne systemy kar i nagród.

I wszystko się nieustannie pierdoli, a ludzie głupieją coraz bardziej, im więcej tej cywilizacji.

Czy na pewno jesteśmy istotami społecznymi?

 

Wszystkie sprzeczności świata

O, co za ciężar!

Co za ból!

Ile jeszcze sprzeczności w siebie włożę?

Cóż dźwigam w sobie?

Wiarę i niewiarę!

Religię i naukę!

Barbarzyństwo i cywilizację!

Posłuszeństwo i nieposłuszeństwo!

Wolność i niewolę!

Nagość i listek figowy!

Dobro i zło!

Miłość i nienawiść!

Gniew i spokój!

Miłosierdzie i okrucieństwo!

O Boże!

O Diable!

To kara za grzech czy nagroda za wytrwałość w konsumpcji owocu poznania?

Chwała wyjątkom

Od urodzenia byłem wyjątkiem…

Nie potrafiącym dostosować się do stada wyjątkiem…

I ku wyjątkowym jednostkom, wychodzącym ponad pospolity tłum, kierowałem swe myśli…

Hanibal, Aleksander Wielki, Czyngis Chan, Napoleon.

Nawet Hitler i Stalin imponowali mi bardziej niż pospolity tłum.

W końcu jednak coś pękło!

Coś zrozumiałem!

Ci wszyscy ludzie to produkty tego tłumu pospolitego!

Produkty jego głupoty i słabości.

Produkty jego fikcyjnych ideałów.

Produkty jego pragnienia pasterza!

Produkty jego niesamodzielności!

Aczkolwiek wyjątki!

Oto inne odkryłem wyjątki!

Lao Zi, Budda, Jezus, Kryszna.

Heraklit, Sokrates, Diogenes z Synopy.

Arystyp z Cyreny, Epikur, Ikkyu, Osho.

To dopiero wyjątki!

Oni nie panowali nad innymi!

Nie rościli sobie władzy tak jak tamci!

A raczej rościli sobie władzę!

Rościli sobie władzę do władania samymi sobą, do decydowania o własnym życiu, do samodzielności, do indywidualności!

Do wolności ducha rościli sobie prawo!

I innych uczyli jak być samego siebie panem!

Wolnymi duchami będąc – wolność ducha innym przywracali!

Królami królestwa swego wewnętrznego będąc – innych królami czynili!

Synami bożymi będąc – innych do rangi synów bożych podnosili!

Chwała tym wyjątkom!

U stóp Bogini

O, w najdroższe szaty odziana kobieto!

O, najdroższym samochodem się wożąca!

O, dumnie i wyniośle krocząca!

O, zamknięta i niedostępna!

Wiedz, że sztuczną lalką jesteś!

Wiedz, że próżności pełną jesteś!

Wiedz, że na szacunek żaden nie zasługujesz!

Wiedz, że więzieniem jesteś dla siebie i dla innych!

Ale zdejmij swe szaty!

Wysiądź naga ze swego samochodu!

Wyjdź naga ze swego więzienia!

Okaż mi swe nagie, oryginalne ciało!

O, co za natura!

Co za Bogini!

Teraz boskim swym światłem rozświetlasz moją nagą duszę!

Teraz jesteś boskim promieniem!

O, naga Bogini!

Padam do twych stóp!

Całuję twoje boskie nagie stopy!

Boskość twa naga, oryginalna sama szacunkiem naturalnym otacza cię!

Boskości twej nagiej się kłaniam!

Bogini, przed boskością twą padam na kolana, gdy jesteś całkiem naga!

Znajdowanie prawdy

Zaświeciło niczym pięknej kobiety cyce,

nie znalazłem prawdy w polityce!

Ogłuszyło mnie jak dzwon ogromnie,

nie znalazłem prawdy w wojnie!

Panicznego ataku dostałem histerii,

nie znalazłem jej też w historii!

Chyba powieszę się na linie,

nie było jej też w rodzinie!

Zaśmierdziało mi niczym w latrynie,

prawdy nie znalazłem w żadnej doktrynie!

Coś mnie w kościach szczela,

nie znalazłem prawdy chodząc do kościoła co niedziela!

Ah, nie znalazłem w świecie prawdy stacji,

ale odkryłem radość masturbacji!

Doprawdy

Ty, która stajesz przede mną codziennie naga,

ty, która codziennie swym batem mnie smaga,

ty, która codziennie się do mnie uśmiecha,

ty, która codziennie mi ucieka.

Nie wychodź naga do świata,

tego świata, szalonego wariata!

Lecz jakże mogę cię o to prosić?

Cóż, muszę cię za mój grzech przeprosić!

Tak mnie bierze zgaga,

bo ty możesz być tylko naga!

A świat, co w szaleństwie nieustannie przebiera,

w swych szalonych doktryn szaty nieustannie cię ubiera!

A gdy ty, niewinna, szaty cudze zrzucasz,

widzisz jak ten wariat kamienie w ciebie rzuca!

Już cię więzi, torturuje!

Uciekaj, prawdo, bo cię znów szalony świat ukrzyżuje!

Zmartwychwstanie

Nie czekaj aż śmierć cię dopadnie!

Nie czekaj na obietnic w księgach starodawnych zapisanych spełnienie!

Nie czekaj na spełnienie obietnic obiecanych po śmierci!

Nie szukaj boga po śmierci!

Nie szukaj nirwany po śmierci!

Nie szukaj dao po śmierci!

Nie szukaj szczęścia po śmierci!

Nie szukaj miłości po śmierci!

Wreszcie nie szukaj życia po śmierci!

Bo wszystko żyje przed śmiercią!

Bo puste są obietnice, których spełnienie obiecane jest po śmierci!

Nie wierz w takie obietnice!

Nie szukaj zatem i zmartwychwstania po śmierci!

Lecz zmartwychwstań przed śmiercią!

Nie bądź martwy kiedy żyjesz!

Zmartwychwstań, by żyć tu i teraz!

Żyj wtedy, kiedy masz swoje własne życie prawdziwe, a nie obiecane przez innych!

Żyj przed śmiercią!

Kochaj przed śmiercią!

Tańcz przed śmiercią!

Podróżuj przed śmiercią!

Uprawiaj seks przed śmiercią!

Baw się przed śmiercią!

Ciesz się życiem przed śmiercią!

Zmartwychwstań wreszcie!

 

Nie moja wina

Głodni, biedni i nadzy na świecie.

To nie moja wina!

Nie moja wina, że ludzi dali sobie wmówić, że człowiek jest nagi, a świecące się kamienie mają większą wartość niż owoc jabłoni!

Niewolnicy na świecie.

To nie moja wina!

Nie moja wina, że oddali stery swego życia w ręce duszpasterzy i polityków!

Wojny na świecie.

To nie moja wina!

Nie moja wina, że jest tylu głupców, którzy chcą walczyć i rywalizować!

Choroby i śmierć na świecie.

To nie moja wina!

Nie moja wina, że takie już jest życie!

Adam i Ewa zjedli owoc poznania i poznali dobro oraz zło.

To nie moja wina!

Ja zjadłem je razem z korzeniami!

I nie czuję się temu winny!

Bardzo lubię słodko-kwaśny smak!

Obrona Babilonu

Pędzę z wiadrem pełnym wody! Pędzę z wężem strażackim!

Płonie miasto, płonie!

Podpalone przez wrogów ciała, przyjemności i życia!

Podpalone przez moralistów!

Fałszywa wasza moralność, moraliści!

Jakże mała i skarlała! Taka skarlała jak wy sami!

Wy piewcy śmierci i stadnego zdziczenia!

W cierpieniu i masochizmie się lubujecie!

Ale zamęczcie się w tym waszym szaleństwie sami!

I dajcie innym żyć!

I dajcie się innym życiem cieszyć!

Odbudujmy! Odbudujmy Babilon!

Miasto rozkoszy i rozpusty!

Odbudujmy Babilon!

I cieszmy się życiem!

Rozkoszujmy się życiem!

Bawmy się i świętujmy dopóki żyjemy!

Tańczmy!

Śmiejmy się!

Radujmy się!

Kochajmy się!

Uprawiajmy seks i rozpustę!

Jebać moralność śmierci!

Niech żyje niemoralność rozkoszy życia!

Niech żyje niemoralność natury!