Analluja!

Krowa mojego wujka urodziła małego byczka.

Lecz biedak urodził się bez odbytu.

Mógł jeść, ale nie mógł wydalić jedzenia.

Zdechł po kilku dniach…

Ah! Cieszmy się!

Cieszmy się, że mamy odbyt!

Cieszmy się, że nasz odbyt pracuje!

Bo bez odbytu byśmy szybko umarli!

Cieszmy się i radujmy naszym odbytem!

Radujmy się odbytem naszej kochanki!

Bawmy się nim i dbajmy o niego!

Analluja!

Analluja!

Analluja!

Analluja!

Analluja!

Analluja!

Analluja!

„Świat”

Rzekł Jezus:

„Kto poznał świat, ten znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart.”

Świat jest trupem? Jakim trupem? Jaki świat?

Prorok Mahomet odpowiada mi:

„Życie tego świata jest tylko grą, rozrywką, rywalizację o sławę, bogactwo i posiadanie większej liczby dzieci.”

Cóż to znaczy?

Szams z Tabrizu wyjaśnia:

„Prawie każdy na tym świecie stara się gdzieś dotrzeć i zostać kimś, tylko po to, by następnie – umierając – zostawić to za sobą.”

Teraz rozumiem! Co więc robić?

Osho odpowiada:

„Proszę zostaw świat w spokoju. To nie twój problem. Wszystko, co możesz zrobić, to osiągnąć wewnętrzne światło, wewnętrzny spokój, wewnętrzną błogość. Jeśli to osiągnąłeś, bardzo pomogłeś światu.”

Jezus odpowiada:

„Szukaj królestwa bożego, a wszystko inne będzie ci dodane. I przypatrz się Żyjącemu, dopóki żyjesz.”

Szams z Tabrizu odpowiada:

„Podążaj do najwyższego etapu nicości. Żyj tym życiem tak lekko i pusto jak cyfra zero”.

Dziękuję wam!

Szukanie świętego spokoju

Gdzie on jest?

Gdzie się schował?

Dlaczego nie ma go ani we mnie, ani na świecie?

Już tak długo szukam świętego spokoju!

I wciąż nie mogę go znaleźć!

Czy ktoś może mi podać jakąś wskazówkę?

Szams z Tabrizu mówi:

„Ci, którzy poddają się boskiej esencji życia, będą żyli w niezakłóconym spokoju i pokoju, nawet gdy cały świat będzie przechodził turbulencje po turbulencjach.”

Dziękuję!

Powrót do domu

Samotnie wzdycham i cierpię.

Samotnie tęsknię.

Samotnie tęsknię do mej Bogini.

Tak bardzo cię przy mnie brak!

Jezu, czy możesz mnie pocieszyć w tych trudnych chwilach?

„Błogosławieni samotni i wybrani – wy znajdziecie królestwo, ponieważ pochodząc z niego, wejdziecie tam ponownie.”

Napełniające się źródło

Płaczę z miłości, bo tęsknię mocno za tobą.

Płaczę z tęsknoty, bo kocham cię tak mocno.

Płaczę z wdzięczności życiu, że mogłem cię poznać.

Płaczę, bo dziękuję Bogini za każdą chwilę spędzoną razem z tobą.

Płaczę, bo zbyt długo uczucia własne tłumiłem.

Miłość do ciebie ponownie otwiera źródło, które sam sobie zamknąłem.

Płaczę, bo kamień, którym swe serce otoczyłem, tylko rwącą rzeką łez może zostać zburzony.

Płaczę, bo znów napełnia się źródło…

Wody rzek uczuć napierają na tamę, którą sam sobie zbudowałem.

Płaczę, by rzekom wód nie zabrakło.

Płaczę, by źródło bezwarunkowej miłości znów stało się pełne i hojne.

Płaczę i dziękuję.

Płaczę i kocham!

TAK

Adam i Ewa zjedli owoc z drzewa poznania.

I poznali dobro I zło.

Nie dobro LUB zło!!!

To nie było drzewo wyboru!!!

Dlaczego więc wybieram?

Dlaczego więc tworzę to piekło?

Poznanie to wielkie TAK!

Tak dla życia jako całości!

Tak dla życia jako jedności!

Czym jest zatem wybór?

Czy wybierając nie tworzę sprzeczności w sobie?

Czy wybierając odrzucam połowę życia?

Czy wybór nie jest ucieczką od połowy życia?

Czy wybór jest zatem ucieczką od całości życia, jeżeli jedną połowę odrzucam?

Dlaczego uciekam?

Dlaczego wybieram?

Dlaczego odrzucam?

Dlaczego akceptuję jedną połowę, a drugiej nie?

Tak lub nie?

Dobro lub zło?

Zdrowie lub choroba?

Życie lub śmierć?

I?