Szukając człowieka

Wyjechałem z kraju mojego.

Pielgrzymkę świętą zacząłem.

Cel jej wydawał mi się jasny.

A jednak z lękiem błądziłem.

Błądziłem, „boga” szukając.

Lecz jak można znaleźć kogoś, kogo nie ma?

Błądziłem, pozycji lepszej szukając.

Lecz pozycja złudzeniem jest największym.

Ludzie otaczają mnie wszędzie.

Może więc poszukałbym człowieka?

Zagłębiam się więc w tłum i szukam.

Szukam, obserwuję.

I widzę ludzi różnych kultur, narodowości, zawodów, ras…

Widzę Polaków, Holendrów, Anglików, Surinamczyków, Greków…

Widzę katolików, protestantów, judaistów, muzułmanów, ateistów…

Widzę kierowników, biznesmenów, lekarzy, rybaków, robotników…

Widzę liberałów, prawicowców, lewicowców, nihilistów uśpionych…

Widzę Białych, Murzynów, Azjatów…

Nie widzę jednak nikogo kto identyfikowałby się po prostu jako człowiek…

Gdzie więc jest człowiek?

Gdzie jest człowiek zwyczajny?

Gdzie jest człowiek prosty?

A może błądzę znowu?

Może w tłumach człowiek nie występuje?

Może w tłumach człowiek nie jest człowiekiem?

Może w tłumach człowiek nie potrafi sam się odnaleźć?

Może gdzie indziej szukać muszę?

Szukam na zewnątrz, a nie myślę, by zajrzeć wewnątrz!

Może wewnątrz siebie muszę najpierw poszukać człowieka?

A może go tam jeszcze nie ma?

Może muszę dopiero się transformować wewnętrznie, by człowieka w sobie odnaleźć?

Autor: Wei To

Zwykły poszukiwacz prawdy o życiu, taki jacy odwiedzają tę planetę od tysięcy lat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s