Pustka

Pełny idei.

Pełny ambicji.

Pełny pragnień.

Pełny złudnej wiary.

Pełny fałszywych nadziei.

Spragniony kariery.

Spragniony wrażeń.

Spragniony wiedzy.

Żądny wszystkiego.

Pędzę przez życie.

Przez świat.

By uciec od siebie.

Uciekam w uzależnienia.

Uciekam w działanie.

Uciekając od życia, mijam je nieustannie.

Ścigany przez lęki i problemy.

Zwalniam.

Rozładowany i pusty.

Pozbawiony pragnień i ambicji.

Pozbawiony złudnych wiar i mętnych idei.

Mogę wreszcie się zatrzymać.

Spojrzeć w głąb siebie.

Dostrzec życie.

Zachwycić się.

Poczuć.

Doświadczyć.

Totalnie pusty.

Totalnie żywy.

Sacrum

Poważne twarze.

Poważne ubrania.

Stłumiona radość.

Stłumione uczucia.

Śmiertelna powaga.

Sacrum.

Powaga i sztywność.

Sacrum świątyni.

Sacrum religii.

Poważny bóg.

Poważne prawa.

Zakaz uśmiechu.

Zakaz zabawy.

Nie dam się oszukać.

To nie jest sacrum.

To profanum prawdziwe.

Radość i uśmiech.

Humor i zabawa.

Muzyka i taniec.

Nagość i seks.

Smakowanie życia.

Rozkosz przyjemności.

Kolorowa świątynia radosnej bogini.

Afirmacja życia.

Tutaj, teraz.

Życia, które dostałem.

To sacrum prawdziwe!

Totalność życia

Totalność narodzin i śmierci.

Młodości i starości.

Cofania się i rozwijania.

Nieuctwa i uczenia się.

Głupoty i mądrości.

Pokoju i wojny.

Porażki i zwycięstwa.

Biedy i bogactwa.

Cierpienia i szczęścia.

Masochizmu i sadyzmu.

Celibatu i seksu.

Niezrozumienia i zrozumienia.

Totalność umiarkowania i fanatyzmu.

Nihilizmu i optymizmu.

Podziału i jedności.

Pustki i głębi.

Przemijalności i wieczności.

Przeciwieństwa i podobieństwa.

Tylko życie jest totalne.

Tylko takie życie mogę poznać.

W całej jego totalności.

Odkrywca

Zdobywają pracę.

Zdobywają stanowiska.

Zdobywają pieniądze.

Zdobywają żony.

Zdobywają bogactwa.

Zdobywają Ziemię.

Zdobywcy!

Nie pasuję do was.

Chcę poznać wszystko.

Chcę zrozumieć wszystko.

Chcę odkrywać życie.

Odkrywać i doświadczać.

Nie pasuję do waszego świata!

Jestem odkrywcą!

Strach

Jesienna mgła i stary las.

Nagie korony drzew i powalone stare pnie.

Zielona trawa i kolorowe, gnijące liście.

Życie i śmierć tuż obok siebie.

W głębokiej symbiozie i nierozdzielnej jedności.

Chemiczne pierwiastki wracają z powrotem do Matki Ziemi.

Duch przyrody hula między koronami.

Czeka na wiosenne odrodzenie.

Dlaczego boję się śmierci?

Dlaczego boję się życia?

Skąd jest ten strach?

Jestem

Mama: Bóg istnieje! Chodź do kościoła! Wierz w boga!

Tata: Bóg nie istnieje! Nie chodź do kościoła! Nie wierz w boga!

Awantura, kłótnia, wrzaski.

Siadam w centrum, między nimi.

Słucham ich.

Obserwuję ich.

Wierzę.

Nie wierzę.

Zastanawiam się.

Pytam.

Szukam.

Wątpię.

Myślę.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem.

Jestem…