Niewolnicze pytania

Dlaczego ludzie pozwalają ogłupiać się politykom, kapłanom i szarlatanom?

Dlaczego ludzie wierzą w bogów, demony i diabły?

Dlaczego ludzie pozwalają się programować telewizji, gazetom, facebookom?

Dlaczego szef jest taki złośliwy? Dlaczego sąsiad ciągle interesuje się moim życiem?

Dlaczego ludzie dają nabierać się ciągle na te same oszustwa?

Dlaczego ludzie nie chcą się zmienić?

Do diabła z tym!

Dopóki zadaję te pytania o innych ludzi, a nie kieruję ich do siebie, zasługuję na to, by być niewolnikiem!

Fundamentalne pytania

Czemu tu jestem?

Dokąd zmierzam?

Jaki jest cel życia?

Jaki jest jego sens?

Po co pracuję?

Po co podróżuję?

Czemu to?

A czemu tamto?

Fundamentalne pytania ludzkości, filozofów, królów i żebraków.

Tyle czasu, tyle myśli, tyle słów, całe tysiąclecia utracone.

A fundamentalnych odpowiedzi brak.

Mistrz zen, Obaku, pytał sam siebie codziennie rano:

– Obaku, jesteś tu jeszcze?

Więc tutaj są odpowiedzi!

Już tu jestem!

Już dotarłem do celu!

Bycie tu jest celem i sensem życia!

Bycie tu, by uczyć się, pracować, podróżować, zarabiać na marzenia, zdobywać doświadczenia!

Bycie tu, by popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski, by się rozwijać!

Bycie tu, żeby kochać, uprawiać seks, dawać miłość, obecność, orgazm!

Bycie tu, by imprezować, tańczyć i śpiewać!

Bycie tu, by śmiać się, radować i dawać szczęście!

Fundamentalne pytanie może być tylko jedno:

– Czy jeszcze tu jestem?

 

Kwiaty

Kwitną piękne kwiaty na łące. Niezliczona ich ilość otwiera swe kielichy ku słońcu.

Jedne pylą, inne przyciągają kolorem i zapachem motyle i pszczoły. I zachęcają je do zapylenia.

Spójrz! Otwórz oczy! Obserwuj!

Każdy z tych kwiatów tak cudownie pięknych, organem rozrodczym jest dla roślin!

Spójrz! Gdy roślina kwiaty swe otwiera, pożąda zapłodnienia, pyłków przyniesienia!

Spójrz! Gdy pszczółkę lub motyla na kwiatku widzisz, cudowny seks właśnie obserwujesz!

Widzisz? Nie wstydzą się rośliny genitaliów swoich! Nie wstydzą się nagości swojej! Seksu się nie wstydzą!

Patrz! Jak naturalnie i pięknie akt seksualny w przyrodzie wygląda!

Dlaczego więc, człowieku nierozumny, własne kwiaty przekląłeś?

Dlaczego własnych kwiatów się wstydzisz?

Dlaczego kwiaty własne symbolem grzechu uczyniłeś?

Dlaczego kwiaty twoje, wrota rozkoszy, wrota życia, we wrota piekła, wrota śmierci przemieniłeś?

Dlaczego piękna swoich kwiatów dostrzec nie potrafisz?

 

Nieustająca podróż

Od podróży wszystko się zaczęło. Ojciec mój przyszedł do mojej matki. Albo ona do niego. A może oboje przyszli do siebie? Spotkały się dwie energie, dwa ciała.

Jedno ciało przekazało połowę komórki drugiemu ciału, które dysponuje drugą jej częścią. To była moja pierwsza podróż! Pierwszy wyścig! Wygrałem!

Rozwinęło się ciało z owych dwóch komórek. I ono w końcu podróży zapragnęło! Odbyło więc drugą podróż. Wynurzyło się z łona matki, by rosnąć i dojrzewać do kolejnych podróży. Wygrałem drugi raz! I było to najwspanialsze zwycięstwo! Zwycięstwo życia!

Później podróżowałem na spacery, do przedszkola, wyjście na podwórko również musiało zacząć się od podróży.

Później podróżowałem do szkoły, teraz podróżuję do pracy i we wszystkie te piękne miejsca, które mogę odwiedzić w czasie od niej wolnym.

Podróż, zawsze podróż!

Od łóżka do łazienki, od łazienki do kuchni, od kuchni do przedpokoju, od przedpokoju do klatki schodowej, od klatki schodowej do wyjścia, potem na przystanek autobusowy i dalej gdzie tylko potrzeba!

Podróż, nieustająca podróż!

Nawet gdy leżę lub śpię, w moim ciele komórki podróżują, krew podróżuje, impulsy nerwowe podróżują.

Mój umysł także podróżuje. Od szczęścia do koszmaru, od pięknej nagiej kobiety do tego brzydkiego szefa, od tej cudownej podróży do tej koszmarnej chwili, którą chciałbym zapomnieć.

Podróż! Nieustająca podróż! Nigdy się nie kończy!

Nienasycony Bóg-Ojciec

Odkryłeś to, pradawny mężczyzno!

Szokiem to było dla ciebie!

Kobiety dzieckiem nie obdarza bóg!

Nie obdarza jej dzieckiem bogini! Ani niebo, ani szatan, ani piekło!

Nie jest też wiatropylna!

Po wiekach nieświadomości odkryłeś tajemnicę!

Mężczyzno! Bogiem ty także jesteś!

Bogiem-Ojcem! Bogiem-Kreatorem! Bogiem-Stwórcą!

Odkryciem tym w obłęd popadłeś!

Zwariowałeś ze szczęścia! Upiłeś się swym ojcostwem!

Upiłeś się! I o bogini zapomniałeś!

W amoku pijanego szczęścia wszystko dla siebie zawłaszczyłeś!

Kreację! Władzę! Posiadanie!

Otumaniły cię jak narkotykiem!

Żądza! Dominacja! Chciwość!

Zatruły ci umysł!

Umysł stworzył ego!

Ego stworzyło boga, byś mógł sobie wszystko uzasadnić!

O, nieszczęsny!

Ile wieków cierpień sprowadziłeś na boginię!

Ile wieków wojen i śmierci sprowadziłeś na kobiety i dzieci swoje!

Ile wieków męki sprowadziłeś na siebie samego, zniewalając kobietę – swoją drugą połowę!

Pozbyłeś się ze świadomości tego drugiego pierwiastka, z którego stworzony zostałeś!

Mit prawdziwego mężczyzny stworzyłeś! I mit kobiety prawdziwie tobie podporządkowanej!

Mit niemożliwy do pogodzenia w rzeczywistości!

Iluzją i magią zasłoniłeś prawdę o naturze świata!

Iluzją i magią odwróciłeś się od swojej matki – natury!

Słowami chciałeś wykreować swój nowy świat!

Słowa stały się ciałem nienasyconego pożądania, własności, dominacji, walki i rywalizacji!

Bogiem-ojcem wykreowałeś się!

Bogiem nienasyconym! Bogiem zazdrosnym! Bogiem brutalnym! Bogiem pijanym!

Bogiem zniewolonym! Zniewolonym przez swoje narkotyki!

Bogini zniewoliła cię nagim ciałem swym, swą zmysłowością, swą namiętnością!

Boże-Ojcze! Zniewoliła cię twą własną bronią!

Bogiem-pantoflarzem zostałeś!

Matka twego syna taką samą czcią jest darzona!

Otwórz oczy, Boże-Ojcze!

Nie jesteś już kreatorem!

I bogini też nie jest!

Ona potrzebuje ciebie!

Ty potrzebujesz jej!

Współkreatorami jesteście!

Diabeł wojny płci już nie jest wam potrzebny!

Nie posiadajcie już się wzajemnie!

Kochajcie się! Zjednoczcie się! Bądźcie jednością!

Współtwórzcie życie swoje miłością świadomą!

Współtworząc własne życie w miłości, stwórzcie nowe życie!

Nowe życie z miłości!

Wszystko święte

Święte jest życie. Każdy ma jedno. Nie zasłużył na nie, ale je otrzymał. Wszyscy mają szczęście doświadczyć jego bogactw. Jak je wykorzystają? Jak ja je wykorzystam?

Święta jest śmierć. Nierozerwalna towarzyszka życia, czekająca na swój moment, by każdy mógł i jej doświadczyć. Czemu więc tak wielu spieszy się, by ją spotkać? Wszak zdążymy! Nie ucieknie nikomu. Czemu i ja się spieszę?

Święta jest miłość. Ta bogini, przed którą wielu ucieka, której wielu boi się bardziej od śmierci. Lecz jest ukryta w każdym z nas. Czy starczy komuś odwagi, by ją odkryć? Czy mi starczy odwagi?

Święta jest nienawiść. Dzięki niej drugą stronę medalu miłości poznać możemy. A jeśli i mi się przytrafia, czego chce mnie nauczyć? Co chce mi pokazać?

Święta jest radość. Raz jest, raz jej nie ma. Cóż chce mi przekazać ten cudowny stan?

Święty jest smutek. Dzięki doświadczeniu go, każdy może nauczyć się szanować radość. Co będzie chciał mi przekazać, gdy doświadczę go ponownie?

Święte jest ciało. Nosi ono moją esencję, moją istotę. Bez niego nie mogłaby moja dusza poznawać i doświadczać wszystkich aspektów życia. Jak będę je traktował?

Święta jest nagość. Pozwala odkryć prawdziwą naturę, odrzucić ograniczenia, bariery, doznać rozkoszy.

Święte są ubrania. Pozwalają wykreować moją osobowość, mają także wartość użytkową. Pod warunkiem jednak, że to ja jestem kreatorem, że to ja określam ich wartość użytkową dla mnie.

Święty jest seks. Ten pomost pozwala rozpocząć proces kreacji nowego życia i doznać cudownych rozkoszy. Czyż to nie jest cud? Czyż nie zostaliśmy obdarzeni zbyt hojnie? Czy następnym razem będę pamiętał, że ten akt jest święty dla obojga ludzi?

Święte są drzewa. Produkują to, co jest mi potrzebne do oddychania, a oddychają to, co ja wydycham. Jesteśmy więc współzależni od siebie. Cóż może mi dać zrozumienie drzewa?

Święte jest wszystko, co mnie otacza.

Święte są wszystkie uczucia i emocji, których możemy doświadczyć.

Święte są wszystkie stworzenia, które mamy szansę poznać.

Święte są wszystkie rzeczy, których możemy używać.

Święte są wszystkie doświadczenia, które mogą być naszym udziałem w tym cudownym życiu. Ból, cierpienie, radość, szczęście, orgazm, zdrowie, choroba, praca, lenistwo, odpoczynek, jazda samochodem, rowerem, pływanie, podróżowanie, telewizja, internet, pornografia, jedzenie, picie, oddychanie…

Życie obdarzyło mnie możliwością doświadczenia wszystkiego!

Życie obdarzyło tym także ciebie! To jest święte!

Co jeszcze chce życie nam dać? Co chce nam jeszcze przekazać? Mnie, tobie, komuś innemu?

Jakie skarby na nas czekają? Jakie świętości mamy jeszcze do odkrycia?

 

Największa bogini

Nie ma świętych pism, nie ma swych świątyń, nie ma swoich kapłanów, nie ma swojej religii, chociaż każda kłamie, że jest u jej boga. Mimo to każdy może zostać jej kapłanem lub kapłanką, każdemu pozwala rozwijać własną religijność bez zorganizowanej religii, każdy może stać się jej świątynią w swoim sercu.

Nie ma swej postaci, swej rzeźby, lecz wszędzie jest pełno jej symboli. Każde żyjące stworzenie jest jej symbolem.

Nie ma świętych szat ani tych zwyczajnych. Naga przechadza się między stworzeniami.

Nie ma żadnych wymagań, żadnych praw, żadnych rytuałów. Każdemu daje możliwość znalezienia własnego sposobu okazania jej wdzięczności.

Nie potrzebuje, by cześć i hołdy jej oddawać, ponieważ samo otwarcie się na jej doświadczenie jest najwspanialszym hołdem dla niej.

Nie zazdrości i nie pożąda niczego. Ona dawczynią jest największą. Potrafi tylko obdarowywać ze swego niewyczerpanego źródła. Dlatego nie wymaga żadnych darów ani ofiar dla siebie.

Nie ma potrzeb ani pragnień. Nie dominuje i nie podporządkowuje się, a mimo to jest Panią i Służką.

Nie wywyższa się ani nie poniża. Nie żąda i nie oczekuje nagrody za dar siebie samej.

Pojawia się nieoczekiwanie, poprzedzona przez pożądanie, które transformuje w nią, jeśli jej na to pozwolisz. Tak samo może odejść. Pozwól jej, a znów się pojawi.

Nie walczy, więc jest niezwyciężona. Dlatego każdy, kto miecz swój na nią wyciągnie, musi przegrać, bo sam siebie pokona.

Nie dzieli na części, lecz łączy zawsze wszystko w całość.

Nie wybacza, bo sama jest jednym wielkim wybaczeniem.

Nie pamięta, bo nie zapamiętuje. Nie żyje przeszłością. Ona pragnie być tu i teraz, w tej chwili, w tym momencie.

Dlaczego więc tak bardzo się jej lękam? Dlaczego tak bardzo boję się ją spotkać?

Dlaczego lęk swój za nienawiści zasłoną pragnę ukryć? Dlaczego uciekam, gdy tylko jej obecność w pobliżu wyczuję?

Czy tylko ja to czuję? Czy tylko ja tak bardzo boję się Miłości?