Przed oczami

Idę zatłoczonymi ulicami.

Mijam budynki, ludzi, pojazdy, zwierzęta, drzewa.

W tym jednym miejscu.

W tym jednym momencie.

Tam, gdzie teraz stoję.

To, co widzę, nagrywa się oczami, uszami i węchem.

Obrazy, dźwięki i zapachy.

To wnika w moje receptory.

Umysł to odtwarza i przetwarza.

Biorę w ręce książkę.

Otwieram ją.

Widzę treść.

Święta czy bluźniercza?

Nie, to ta księga.

Ta księga przed oczami.

Ten budynek, ten samochód.

Ta kobieta, ten mężczyzna.

Przed, obok i za mną.

To wszystko jest zarejestrowanym obrazem.

Obrazem odtworzonym w umyśle.

Może być odtworzony później.

Ale rzeczywistość jest tu i teraz.

To jest obok.

Zupełnie blisko.

Na wyciągnięcie ręki.

Tylu ludzi na świecie.

Prawdy szukają.

W księgach, świątyniach, obrazach.

A mijają siebie każdego dnia, mijając innych.

Tam, gdzie teraz są.

Stany świadomości

Leżę pod dwoma drzewami.

Obserwuję niebo widoczne między ich koronami.

Przypominają portal do innych wymiarów.

Wpływają dwie chmury do portalu.

Czy to chmury deszczu czy chmury radości?

Formują się w dłonie trzymające coś niewidzialnego, pustego.

Trzymają życie.

Lewa ręka transformuje się w piękną, nagą kobietę…

Po chwili transformuje się w cudowny kwiat…

I rozpływa się leniwie…

Znika…

Po chwili pojawiają dwie kolejne chmury.

Pierwsza ma twarz diabła…

Rozpływa się…

Druga też ma diabelskie oblicze…

Rozpływa się…

Rozumiem przekaz.

Wcześniej spotkałem się z piękną, nagą kobietą.

Pieściłem jej kwiat…

Później przechodziłem pod mostem.

Na filarach były rzeźby ludzi otoczonych przez diabelskie twarze.

Tutaj więc jesteście!

Tutaj siedzicie!

Tu są anioły i demony!

Tu jest Bóg i Szatan!

Tu jest niebo i piekło!

Szeroka autostrada rozpusty

Nie będę kroczył wąską ścieżką ascezy.

Po wypłacie.

Na ścieżce ascezy zawsze znajdzie się mała pokusa.

Jedno mam tylko życie.

Świat ma tyle bogactw.

Oferuje mi je wszystkie.

Ma szerokie bramy i szerokie drogi.

Szeroka autostrada rozpusty ma bogactwo doświadczeń.

Wszystkie pokusy są na niej naturalne jak powietrze.

Wszystkie są do wyboru.

Mogę spróbować każdej.

Mogę nie wybrać żadnej.

Mogę spróbować i wrócić.

Mogę też zaznać jednorazowej przygody.

Ja też jestem pokusą dla innych.

Wąska ścieżka ascezy nie ma niczego dla życia.

Oferuje same wyrzeczenia i samooszukiwanie się.

Nie daje wyboru.

Ja jestem wyborem.

Nie potrzebuję być bogaczem.

Bogactwo doświadczeń.

To czyni moje życie bogatym.

Szeroka autostrada rozpusty wzbogaca mnie swymi doświadczeniami.

Uszczupla mój portfel.

Coś za coś.

To też doświadczenie.

Po wyczerpaniu portfela nie mam wyboru.

Wkraczam pokornie na wąską ścieżkę ascezy.

Teraz ona staje się nowym doświadczeniem.

Nowym bogactwem.

Do następnej wypłaty 🙂

IMG_20180805_183753IMG_20180805_184359

 

 

Odkrywca nieodkrywalnej tajemnicy

Zdejmuję twoje ubranie.

Zdejmuję twój stanik i majtki.

Stoisz naga przede mną.

Całuję twe stopy, łydki, uda…

Całuję twe łono i pośladki…

Całuję twój brzuch, pępek…

Całuję twoje piersi, twoje ramiona, szyję…

Pocałunek daję ustom twoim…

Dotykam twego nagiego ciała…

Dotykam powoli…

Od placów stóp po końcówki włosów…

Wchodzę w twe cudowne łono…

Odkrywam rozkosz wspólną…

Odkrywam twoje ciało…

Odkrywam twoją duszę…

Oba są nagie – ciało i dusza.

Każdego dnia odkrywam nowe miejsca twego ciała, nowe jego milimetry.

Każdego dnia odkrywam nowe sekrety twojej duszy, nowe jej poziomy.

Im więcej odkrywam, tym większa jest moja niewiedza.

Im więcej odkrywam, tym więcej mam jeszcze do odkrycia.

Piękna kobieto!

Jesteś nieodkrywalną tajemnicą.

Nigdy nie zdołam odkryć twych sekretów, nawet jeśli wszystkie drzwi otworzysz.

Ty również nie dasz rady odkryć moich sekretów, jeśli wszystkie moje drzwi otworzę.

Każdy człowiek to nieodkrywalna tajemnica.

Piękna kobieto!

Odkrywanie twoich tajemnic jest takie podniecające…

Święta trójca

Jeśli pożądanie prowadzi nas do seksu, to znaczy, że seks jest pożądaniem.

Jeśli seks tworzy życie, to znaczy, że życie jest seksem.

Jeśli seks, tworząc życie, daje nam rozkosz, to znaczy, że życie jest rozkoszą.

Jeśli seks jest mostem do miłości, to znaczy, że miłość jest seksem.

Jeśli miłość prowadzi nas do jedności, to znaczy, że miłość jest jednością.

Życie jest więc rozkoszną jednością w pożądaniu, seksie i miłości.

Nieświadomy mistrz

Majestatycznie pień jego pnie się w górę. Gałęzie jego rozpościerają się nade mną, niczym ręce Boga. Liście jego delikatnie odpowiadają na ruchy powietrza.

Pomimo swojego majestatu nie ma świadomości czym jest, kim jest, jak wygląda.

Nie ma świadomości swego piękna i swej przydatności ani nieprzydatności. Mimo to, wzbudza zachwyt.

Nie wie, że jest drzewem, nie wie jaką ma rolę w przyrodzie, a wypełnia ją doskonale.

Nie wydaje z siebie żadnych dźwięków, a samą swą obecnością mówi tak wiele o wszystkim.

Swoją nieświadomością poszerza świadomość moją od nieświadomości do nadświadomości. Stopniowo, cierpliwie.

Nie wie, co to jest czas, pory roku, dzień i noc, a odpowiada stosownie do pory.

Wydaje się puste, lecz pierwotną pustką wypełnia obficie otoczenie.

Nie będąc siebie samego świadome, wiedzy cudzej ani własnej nie posiadając, mówiąc nie potrafiąc, potrafi rozszerzyć świadomość, wiedzę własną zdobyć pomoże, powiedzieć tyle o życiu potrafi.

Stoi samotnie, nic nie mówi, uspokaja mnie, wycisza rozszalały umysł, myśli oddala, wprowadza spokojnie w stan medytacyjny.

Drzewo, każde drzewo, mistrzem jest nieświadomym…

Usiądź pod nim, nie rób nic, a ono obdarzy cię pustką pierwotną, niczego nie robiąc, niczego nie będąc świadome.

Wewnętrznie zjednoczony

Jeden człowiek – dwa oblicza.

Dla siebie i dla innych.

Dwie twarze – dla siebie i dla innych.

Dwa umysły – dla siebie i dla innych.

Dwa serca – dla siebie i dla innych.

Dwie dusze – dla siebie i dla innych.

Dla innych najlepszy, dla siebie najgorszy.

Dla akceptacji przez innych.

Dla uśmiechów od innych.

Dla spokoju od innych.

Wewnętrznie podzielony.

Jak długo? Do końca?

Po to tu przybyłem?

Nie! Koniec!

Zabijam tego drugiego, sztucznego, wyobrażonego!

Jedna osoba – jedno oblicze!

Jeden umysł! Jedno serce! Jedna dusza!

Dla akceptacji siebie!

Dla uśmiechu do siebie!

Dla spokoju dla siebie!

A inni?

To jest ich problem!