Święta trójca

Jeśli pożądanie prowadzi nas do seksu, to znaczy, że seks jest pożądaniem.

Jeśli seks tworzy życie, to znaczy, że życie jest seksem.

Jeśli seks, tworząc życie, daje nam rozkosz, to znaczy, że życie jest rozkoszą.

Jeśli seks jest mostem do miłości, to znaczy, że miłość jest seksem.

Jeśli miłość prowadzi nas do jedności, to znaczy, że miłość jest jednością.

Życie jest więc rozkoszną jednością w pożądaniu, seksie i miłości.

Reklamy

Nieświadomy mistrz

Majestatycznie pień jego pnie się w górę. Gałęzie jego rozpościerają się nade mną, niczym ręce Boga. Liście jego delikatnie odpowiadają na ruchy powietrza.

Pomimo swojego majestatu nie ma świadomości czym jest, kim jest, jak wygląda.

Nie ma świadomości swego piękna i swej przydatności ani nieprzydatności. Mimo to, wzbudza zachwyt.

Nie wie, że jest drzewem, nie wie jaką ma rolę w przyrodzie, a wypełnia ją doskonale.

Nie wydaje z siebie żadnych dźwięków, a samą swą obecnością mówi tak wiele o wszystkim.

Swoją nieświadomością poszerza świadomość moją od nieświadomości do nadświadomości. Stopniowo, cierpliwie.

Nie wie, co to jest czas, pory roku, dzień i noc, a odpowiada stosownie do pory.

Wydaje się puste, lecz pierwotną pustką wypełnia obficie otoczenie.

Nie będąc siebie samego świadome, wiedzy cudzej ani własnej nie posiadając, mówiąc nie potrafiąc, potrafi rozszerzyć świadomość, wiedzę własną zdobyć pomoże, powiedzieć tyle o życiu potrafi.

Stoi samotnie, nic nie mówi, uspokaja mnie, wycisza rozszalały umysł, myśli oddala, wprowadza spokojnie w stan medytacyjny.

Drzewo, każde drzewo, mistrzem jest nieświadomym…

Usiądź pod nim, nie rób nic, a ono obdarzy cię pustką pierwotną, niczego nie robiąc, niczego nie będąc świadome.

Wewnętrznie zjednoczony

Jeden człowiek – dwa oblicza.

Dla siebie i dla innych.

Dwie twarze – dla siebie i dla innych.

Dwa umysły – dla siebie i dla innych.

Dwa serca – dla siebie i dla innych.

Dwie dusze – dla siebie i dla innych.

Dla innych najlepszy, dla siebie najgorszy.

Dla akceptacji przez innych.

Dla uśmiechów od innych.

Dla spokoju od innych.

Wewnętrznie podzielony.

Jak długo? Do końca?

Po to tu przybyłem?

Nie! Koniec!

Zabijam tego drugiego, sztucznego, wyobrażonego!

Jedna osoba – jedno oblicze!

Jeden umysł! Jedno serce! Jedna dusza!

Dla akceptacji siebie!

Dla uśmiechu do siebie!

Dla spokoju dla siebie!

A inni?

To jest ich problem!

Dobre zakorzenienie

Głęboko zapuszczaj korzenie w Ziemi – matce swojej.

Z niej powstałeś, do niej wrócisz.

Jesteś Ziemią.

Ziemia jest tobą.

Głęboko zapuszczaj korzenie.

Nie pozwól, by ktoś ci je podcinał.

Z małymi korzeniami każdy wiatr, każdy wstrząs, każdy deszcz, każdy promień słońca cię powali.

Głęboko zapuszczaj korzenie w sobie.

Będziesz wówczas stać niewzruszenie i żaden wiatr, deszcz czy wstrząs cię nie powali.

Przejdą obok i pójdą dalej.

Dobrze zakorzeniony będziesz wzrastać, by próbować sięgać gwiazd.

IMG_20180805_180058

 

Jesteśmy stąd

Nasze ciała zbudowane są z pierwiastków tej planety.

Jesteśmy na tej planecie.

Nasza planeta zbudowana jest z pierwiastków Wszechświata.

Jest we Wszechświecie.

Wszechświat jest z samego siebie.

Jesteśmy stąd.

Jesteśmy Ziemią.

Jesteśmy Wszechświatem.

Jesteśmy jednością!

Nadzy siedzimy na planecie, obróceni plecami.

Z piękną boginią trzymamy się za rękę.

Patrzymy w rozpościerający się nad nami Wszechświat.

Dłońmi sięgamy do gwiazd.

Inwazja zombie

Z hukiem drzwi wyważyli. Bosi, w obdartych łachmanach wchodzić zaczęli.

Oczy ich nienawistnie na nas patrzyły. Maszerowali powoli, rękę ku nas wyciągając.

Rozmaicie byli ubrani. Szaty proroków, turbany na głowie. Inni mundury – nazistowskie, sowieckie. Rzymski wojownik, rabin i papież.

Jest też zakonnica, niczym Baba Jaga. Człowiek z głową byka zamiast czapki.

Jeden trzyma w ręku Biblię, drugi „Kapitał”, trzeci „Mein Kampf”. Różne księgi niosą. Rzymianin niesie krzyż, rabin trzyma gwoździe. Na ich czele człapie policjant.

Przekrzykują się wzajemnie, tworząc bełkot nieznośny. Kroczą powoli.

Wyskakujemy z łóżka, ja i prostytutka. Uciekamy, a oni kroczą za nami.

Nadzy biegniemy w kierunku zamglonej doliny, trzymając się za ręce.

Spoza doliny wyłaniają się zazielenione wzgórza.

Zza wzgórz wychodzi słońce, majestatycznie rozświetlając pozostawiane za nami ciemności…

Rekiny

Tonę w morzu pytań i wątpliwości.

Krążą wokół mnie rekiny.

Czekają aż osłabnę.

Czekają aż stracę ducha.

Czekają aż stracę wolę.

Już widzę kształty ich płetw.

Krzyż, półksiężyc, gwiazda Dawida.

Swastyka, sierp i młot, dolar.

Krążą rekiny wokół mnie…