W lewo i w prawo

Zepsuty kontener na kółkach.

Skręca nieustannie w prawo.

W prawo…

W prawo…

W prawo…

Aż znajduje się po lewej stronie!

I dalej w prawo i w prawo, by znów stanąć po lewej!

Drugi kontener skręca w lewo.

W lewo…

W lewo…

I już jest po prawej stronie!

I dalej na lewo, by znów być po prawej!

Lewa półkula mózgu odpowiada za prawą część ciała, a prawa półkula kontroluje lewą.

Kręci się człowiek nieustannie w kółko z lewej strony na prawą i z prawej na lewą jak te kontenery!

Yin i yang!

Kręć się w kółko całe życie i przez wszystkie żywoty, kurwa twoja mać!

 

 

 

Autobus

Jadę autobusem, siedzę przy oknie.

Obserwuję drzewa, trawę, ptaki, ulice, domy, inne pojazdy na ulicy i ludzi na chodniku.

Wciąż wzrok swój kieruję na zewnątrz.

A w autobusie również toczy się życie.

Są ludzie! Są poręcze! Są fotele! Są reklamy!

W autobusie żyję tak jak w życiu.

Wzrok wciąż skierowany na zewnątrz nie dostrzega tego, co dzieje się wewnątrz!

Szach i mat

Zainstalowałem w telefonie antywirusa.

Program skanuje telefon w poszukiwaniu zagrożeń.

Antywirus wykrywa sam siebie jako zagrożenie!

Wybieram rząd, żeby zapewnił mi bezpieczeństwo i zaprowadził prządek.

Rząd sam staje się źródłem niebezpieczeństwa i chaosu!

Robię rewolucję, żeby obaliła stary zły reżim.

Rewolucja na gruzach starego reżimu buduje własną tyranię!

Idę do pracy, że się wzbogacić i uszczęśliwić.

Praca staje się źródłem biedy i nieszczęściem dla mnie!

Robię karierę, by mieć wszystko i zostać kimś.

Na samym szczycie wciąż mi mało i czuję się nikim!

Wybieram religię, żeby trafić do nieba i zaznać spokoju.

Religia robi piekło z mego życia i budzi jeszcze więcej niepokoju!

Zdobywam wiedzę, by osiągnąć mądrość i oświecenie.

Moja wiedza staje się moją głupotą i umacnia moją ignorancję!

Zakładam rodzinę, aby była dla wszystkich oazą radości.

Rodzina staję się oazą smutku i depresji!

Mówię tak, żeby nie mówić nie.

Moje tak jest zawsze tylko dla mojego nie!

Wybieram wolność, żeby pozbyć się niewoli.

Moja wolność mnie zniewala jeszcze bardziej!

Wybieram życie, żeby pokonać śmierć.

Śmierć jest nieodłączną częścią życia!

Szach mat!

 

Screenshot_20191207-130923

Pokłony Bogini

Kłaniam się Tobie naga Bogini,

lecz nie ukłonem poddania, lecz oddania;

nie ukłonem przeprosin a ukłonem dziękczynienia;

nie ukłonem posiadania a bycia;

nie ukłonem niewoli lecz wolności;

nie ukłonem przymusu lecz świadomej dobrowolności.

Ciało twe jest twą tymczasową ziemską świątynią.

Kłaniam się więc twojej wewnętrznej wieczności!

Całuję i pieszczę twą nagą świątynię.

Podnieca mnie najwspanialsze sanktuarium człowiecze.

Rozpala mnie katedra, która tworzy i wydaje na świat nowe życie.

Pocałunki me są hołdem dla bazyliki przyjemności.

Rozkosz twa jest mą największą rozkoszą.

Nagość naszych świątyń jest blaskiem boskości.

Seks łączy nasze wewnętrzne bóstwa.

Orgazm czyni je niepodzielną całością.

Dopóki jestem

Patrzę dopóki żyję i żyję dopóki patrzę.

Oddycham dopóki żyję i żyję dopóki oddycham.

Piję dopóki żyję i żyję dopóki piję.

Czuję dopóki żyję i żyję dopóki czuję.

Śmieję się dopóki żyję i żyję dopóki się śmieję.

Tańczę dopóki żyję i żyję dopóki tańczę.

Jestem dopóki żyję i żyję dopóki jestem.

 

Zabawa w szukanie gwiazdy

Piękne nocne, zachmurzone niebo.

Jakże cudowne są te obłoki wody nad nami.

Patrzę uważnie.

Śledzę je centymetr po centymetrze.

Oto ona!

Tak daleka!

Ale jej blask przebija się do mnie przez przerwę między obłokami!

Mała, wspaniała gwiazda!

Przeszukuję niebo uważniej…

Druga!

Szukam dalej…

Trzecia!

Przepiękny trójkąt.

Prześwituje przez chmury.

Patrzę w kierunku wskazanym przez figurę.

Czwarta!

Ha!

Więc to tak trzeba patrzeć!